T: 61 659 37 55

E: sklep@swietywojciech.pl

WYSYŁKA

dostawa

ZAWSZE

Pensjonat na wyspie

Colleen Coble

Liczba stron:
364
Wymiary:
138 x 210 mm
Oprawa:
miękka
ISBN:
978-83-7516-636-1
Tłumacz:
Iwona Janiak
Seria:
Rodzinne sekrety
Wydanie:
Pierwsze
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Święty Wojciech
Rodzaj:
KSIĄŻKA
SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE

Romantyczny hotel na pięknej plaży… miejsce, gdzie kłopoty uderzają z siłą huraganu!

Czy Libby uda się zatrzymać odziedziczony w spadku hotel? Jak potoczy się znajomość z przystojnym porucznikiem Straży Przybrzeżnej? Marzenia dziewczyny mają się właśnie spełnić, kiedy… zostaje podejrzana o popełnienie przestępstwa.

Wciągająca opowieść z sensacyjnym wątkiem w tle.

INNE WYDANIA
CENA

34,90 zł

22,90 zł

Nowe Towar dostępny 9788375166361 29,90
CENA DETALICZNA34,90 zł
NASZA
CENA
29,90

DOSTĘPNOŚĆ:

Wysoka (Wysyłka w 24h)

Dostawa już od 2,99 zł

RECENZJE W MEDIACH

TwojaKsiegarnia.pl

Romantyczny hotel na pięknej plaży... miejsce, gdzie kłopoty uderzają z siłą huraganu! Zabytkowa architektura, uprowadzona kobieta, nieoczekiwany spadek, wielka tajemnica, nagłe zwroty akcji - to wszystko sprawia, że od tej książki nie można się oderwać... Odziedziczenie starego hotelu na wyspie mogło być spełnieniem marzeń dla Libby. To wyzwanie dla jej talentu konserwatora zabytków i miłośniczki historii. Jest zachwycona wiadomością, że ma rodzinę, o której wcześniej nie wiedziała. A przystojny porucznik Straży Przybrzeżnej, którego poznaje na wyspie, okazuje się mężczyzną, o jakim śniła. Jednak Libby szybko zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie utrzymać pensjonatu na Hope Island. Jedynym wyjściem jest sprzedanie go deweloperowi próbującemu przejąć kontrolę nad wyspą. Ojciec, który zapisał jej pensjonat w testamencie, umarł, zanim zdążyła go poznać, a jej nowe rodzeństwo jest przekonane, że Libby chce ich okraść z majątku. Co najgorsze, jej najlepsza przyjaciółka i wspólniczka w interesach zostaje uprowadzona na jej oczach, a Libby jest podejrzewana o udział w jej porwaniu. To, co było spełnieniem marzeń Libby, zmienia się w prawdziwy koszmar. Musi odnaleźć przyjaciółkę i dowieść swojej niewinności lub utraci wszystko.

WIĘCEJ

RadioSochaczew.pl

All-You-Need-Is-Book.blogspot.com

Powieść „Pensjonat na wyspie” amerykańskiej pisarki Colleen Coble to książka idealna na wakacje. Nadmorska sceneria, romantyczny hotel, garść kłopotów, rodzinne sekrety i rozkwitająca miłość zapewnią rozrywkę na przyzwoitym poziomie w trakcie wylegiwania się na kocu. Powieść rozpoczyna się szybko i konkretnie. Libby zupełnie nieoczekiwanie dowiaduje się, że odziedziczyła po ojcu ogromny spadek. Problem w tym, że dziewczyna była pewna, że tata zmarł, gdy ona miała zaledwie pięć lat, a przynajmniej taką wersję przedstawiła jej matka. Okazało się, że rodzice zwyczajnie się rozeszli, a ojciec założył nową rodzinę. Libby dowiaduje się o wszystkim od swojej przyjaciółki Nicole, która zostaje porwana niedługo po przekazaniu szokujących informacji. Od razu wiadomo, że te dwie sprawy muszą być w jakiś sposób powiązane. Libby rusza na Hope Island, żeby odnaleźć przyjaciółkę, poznać przyrodnie rodzeństwo i zdecydować o dalszym losie odziedziczonego pensjonatu na wyspie. Muszę przyznać, że autorka umiejętnie komplikuje życie bohaterów powieści. Z każdym kolejnym rozdziałem fabuła gmatwa się coraz bardziej, a na wierzch wychodzą kolejne rodzinne sekrety. Wykreowane postaci się oryginalne i charakterne. Libby daje się lubić od samego początku. Dziewczyna cieszy się z nowo odzyskanej rodziny, z którą chciałaby nawiązać dobre relacje. Vanessa i Brent są zranieni, nieufni i podejrzliwi, a do tego zachowują się jak rozkapryszone dzieciaki. Nie chcą w swoim życiu nowej siostry, bo wierzą, że dziewczynie zależy tylko na pieniądzach ojca. Jakby problemów było mało to właśnie Libby jest główną podejrzaną w sprawie porwania Nicole. Dziewczyna postanawia odnaleźć przyjaciółkę na własną rękę, a pomagać jej będzie nowo poznany super przystojniak – Alec. „Pensjonat na wyspie” to wciągająca powieść obyczajowa z wątkiem sensacyjnym w tle. Co prawda zagadka kryminalna mogłaby być straszniejsza, a buchająca miłość gorętsza, ale mimo wszystko lektura książki relaksuje i sprawia przyjemność. Malownicza sceneria maleńkiej wysepki, gdzie ludzie znają się wzajemnie i żyją ze sobą w zgodzie, tworzy cały klimat powieści. Wątki religijne są na tyle subtelne i nienachlane, że z pewnością nie będą nikogo irytować. Colleen Coble udało się stworzyć interesującą opowieść z pozytywnym przesłaniem, której lektura uprzyjemni każdy wakacyjny wypoczynek. Trochę żałuję, że przeczytałam „Pensjonat na wyspie” w domu, a nie na plaży, leżąc na ręczniku i czując piasek pod stopami. To by dopiero były idealne warunki do czytania. Osobiście do książki dodałabym jeszcze mrożoną kawę i definicja szczęścia gotowa!

WIĘCEJ

Cyrysia.blogspot.com

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po literaturę chrześcijańską, która w moim mniemaniu zyskuje coraz większą popularność nie tylko wśród osób głęboko wierzących, ale również wśród ludzi małej wiary. Tym razem mój wybór padł na "Pensjonat na wyspie" amerykańskiej pisarki Colleen Coble. Niezwykle klimatyczna okładka spowodowała, że czym prędzej zabrałam się za czytanie. Czy warto było? Najpierw kilka słów o fabule. Libby wspólnie z Nicole, najlepszą przyjaciółką, zarazem wspólniczką w interesach zajmuje się renowacją zabytków i ich sprzedażą. Pewnego dnia w takcie rozmowy internetowej ktoś na jej oczach niespodziewanie porywa Nicole przebywającą na maleńkiej wyspie, w Hope Island. Przerażona tym incydentem Libby jak najszybciej przybywa na miejsce przestępstwa. Niestety sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Okazuje się, że wszelkie poszlaki ewidentnie wskazują na jej winę. Jakby tego było mało, ku zaskoczeniu wszystkich dziedziczy zabytkowy hotel wraz z połową wyspy, jako część spadku po nieżyjącym ojcu. Czy nasza bohaterka ma coś na sumieniu? A może ktoś ją wrabia? "Pensjonat na wyspie" już od pierwszych stron wciągnął mnie w wir nieoczekiwanych wydarzeń, natomiast urokliwa sceneria Hope Island owiana tajemnicami i pradawnymi legendami pobudziła moją wyobraźnię. W ciągu kilku chwil odcięłam się od realnej rzeczywistości spacerując po pięknych plażach, wsłuchując się w szum morza oraz zwiedzając zapierające dech w piersiach krajobrazy i zabytki. Jednak niech nie zmyli was ta sielska atmosfera, bowiem autorka zaserwowała nam nie lada atrakcje, prawdziwy misz-masz. Mamy kłamstwa, intrygi, rodzinne sekrety, napaście, porwania, próby zabójstwa, tajemnicze ruiny i jaskinie oraz cenne skarby. Nie zabraknie także całej plejady uczuć, emocji i wiary. Fabuła w dużej mierze oscyluje wokół głównej bohaterki podejrzanej o porwanie swojej najlepszej przyjaciółki. To właśnie Nicole poinformowała ją o nieoczekiwanym spadku zostawionym przez jej ojca, który przez kilkanaście lat uważany był za zmarłego, w rzeczywistości do niedawna miał się jeszcze całkiem dobrze. Teraz Libby jest właścicielką okazałego pensjonatu, na dodatek ma przyrodnie rodzeństwo Vanessę i Brenta. Wszyscy wokół są wobec niej bardzo nieufni. Czy mają ku temu podstawy? Colleen Coble umiejętnie i ciekawie zawiązała intrygę. Wprawdzie dość szybko odkryjemy, kim jest sprawca całego zamieszania, lecz ta wiedza w żaden sposób nie odbiera przyjemności czytania i odkrywania kolejnych atrakcji. Lektura tej książki sprawiła mi wielką przyjemność i dostarczyła wielu wrażeń, emocji, wzruszeń i rozrywki. Całość napisana została stylem lekkim, a zarazem barwnym i malowniczym. Powieściopisarka paletą słów namalowała piękne obrazy zabytkowej architektury i pejzażu niewielkiej wysepki. Wprost jestem zachwycona. Tempo akcji jest miarowe i przyspiesza dopiero w końcowej fazie wydarzeń. Z kolei bohaterowie to postacie z krwi i kości. Mają swoje słabości, popełniają błędy i czasem zachowują się niegodziwie. Mimo to widać jak powoli ewoluują, dostrzegają swoje wady, niedoskonałości oraz otwierają się na Boga i na drugiego człowieka. Autorka w subtelny, mądry sposób wplotła wątki religijne, dzięki czemu jej powieść zyskuje głębię i drugie dno. Nie narzuca nikomu wiary w Boga, ani nie zmusza do jej przyjęcia. Jednocześnie przełamuje dotychczasowy stereotyp chrześcijanina - poważnego, umartwionego, zbolałego, uciekającego przed światem, przestawiając go, jako zwyczajnego człowieka, który umie połączyć wiarę z radością życia, jest otwarty na innych ludzi i gotowy do podzielenia się swoją przyjaźnią z Najwyższym Stwórcą. Reasumując. To ciekawa, zagadkowa, z posypką wiary i z elementami kryminału, thrillera, sensacji i romansu powieść obyczajowa. Nie można się od niej oderwać, tak mocno absorbuje. Zapraszam zatem serdecznie na Hope Island, w niezwykle magiczne miejsce, gdzie kłopoty uderzają z siłą huraganu. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni.

WIĘCEJ

Wymarzona-Ksiazka.blogspot.com

Jest coś szczególnego w powieściach, które nie boją się nawiązywać do wartość chrześcijańskich. To dobrze, ponieważ ludzie potrzebują i stale będą potrzebować wiary, nadziei oraz, oczywiście, miłości. Spełnieniem najskrytszych marzeń Libby Holladay byłoby odziedziczenie hotelu na wyspie Hope Island. Zrekonstruowanie budynku byłoby nie lada wyzwaniem dla jej talentu konserwatora zabytków, jak również niemałą radością dla miłośniczki historii. Los daje jej szansę poprzez wiadomość, iż posiada rodzinę, o której wcześniej nie słyszała. Jej tata, który podobno umarł dawno temu, odszedł z tego świata zaledwie miesiąc temu, a w dodatku ożenił się ponownie i miał kolejne potomstwa, lecz to właśnie Libby pozostawił najcenniejsze nieruchomości. Gdy znajduje się na Hope Island niespodzianki jeszcze się nie skończyły, a przystojny porucznik Straży Przybrzeżnej, Alec, przypomina jej, że niczego nie można być pewnym. No właśnie... być pewnym... Spełnienie marzeń nie jest wcale takie łatwe, a Libby musiała się o tym szybko przekonać. Nie jest w stanie utrzymać pensjonatu na Hope Island, przez co będzie zmuszona sprzedać go deweloperowi. Dodatkowo okazuje się, że nowe rodzeństwo wcale nie jest zachwycone jej poznaniem, postrzegając ją jako tę, która chce zagarnąć cały majątek dla siebie. Żeby tego było mało, niedługo potem jej najlepsza przyjaciółka zostaje porwana, a ona staje się głównym podejrzanym... Już od pierwszych stron Collen Coble wrzuca nas w wir akcji - niekończących się niespodzianek mniej lub bardziej przyjemnych. Na całe szczęście nie trudno jest się odnaleźć zarówno w historii młodej Libby, jak i na wyspie Hope Island - pięknej, wręcz bajkowej krainy, która ma się stać Oazą Spokoju głównej bohaterki. Autorka wykreowała "Pensjonat na wyspie" w fantastyczny sposób. Całość akcji - pędzącej jak szalona - okazała się odprężeniem, jak i niekończącą falą ciekawości. Tak jak w każdej powieści wydawnictwa Święty Wojciech nie brak również mądrości. Colleen Coble napisała powieść w oparciu o motyw walki chciwości z hojnością. Główna bohaterka, która w przeszłości cudem łączyła koniec z końcem, nagle zyskuje ogromny majątek, przez co niełatwo jest jej się odnaleźć w zastanej rzeczywistości. Tak jak każdy człowiek poszukuje równowagi. Postacie są sympatyczne, choć każdy z nich ma swoje tajemnice - mniejsze lub większe grzeszki. Pisarka poświęciła wielką uwagę na relacjach międzyludzkich. Nie chodzi tutaj jedynie o wielką miłość pomiędzy głównymi bohaterami, ale także pomiędzy rodzeństwem. Libby, Vanessa i Brenet są wobec siebie nieufni, zazdrośni, a jednocześnie każde z nich wolałoby, by "ściana" między nimi zniknęła. Colleen Coble napisała bardzo miłą historię - może nie najbardziej oryginalną, lecz poprzez rozszerzenie powieści o wielkie wartości i niespodziewane akcje "Pensjonat na wyspie" ma możliwość czymś się wyróżniać. Umiejętności pisarskie autorki stoją na wysokim poziomie. W przejrzysty sposób opisała kolorową wyspę - tak, że czułam się, jakbym sama chodziła przy brzegu morza. Mogę śmiało polecić "Pensjonat na wyspie" jako ciekawą i odprężającą obyczajówkę dla młodszych i starszych pań. Myślę, że każdy spokojnie odnajdzie się w historii Libby i jej rodzeństwa. Książka przekazuje piękne wartości i zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem.

WIĘCEJ

ZakurzonaPolka.pl

Libby tylko przez przypadek dowiedziała się, że odziedziczyła piękny i stary pensjonat. To Nicole dowiedziała się o tym, że ojciec jej przyjaciółki, który podobno umarł gdy Libby miała pięć lat, zostawił jej ogromny spadek. Wkrótce Nicole zostaje porwana na oczach Libby przez dwóch mężczyzn, a Libby zostaje z wiadomością, że jej ojciec wcale nie umarł, że ma rodzinę, której tak pragnęła i że jest pierwszą podejrzaną w sprawie zaginięcia przyjaciółki. Z czasem wszystko zamiast się rozwiązywać jeszcze się gmatwa. Poszukiwania Nicole nie dają rezultatu, porozumienie się z przyrodnim rodzeństwem jest niemożliwe, a dodatkowo ktoś chce zrobić krzywdę Libby. Jedynym jasnym punktem jest Alec, który coraz częściej pojawia się obok Libby.. "Pensjonat na wyspie" to piękna opowieść o poszukiwaniu swoich korzeni, odkrywaniu rodzinnych sekretów i przyjaźni. Książkę czyta się szybko, jest lekka i w sam raz na odpoczynek po męczącym dniu. Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego pamiętajcie o tym tytule. [Izabela Franik]

WIĘCEJ

RadioZamosc.pl

Recenzje czytelników

Średnia ocen: Brak ocen

5 gwiazdek
0
4 gwiazdki
0
3 gwiazdki
0
2 gwiazdki
0
1 gwiazdka
0

Dodaj swoją recenzję

Mam konto

Nie mam konta

Skorzystaj z konta

Zaloguj się

Recenzje kupujących

Anna M

Opinia z dnia: 27.05.14r

Hope Island - maleńka wyspa, kilkunastu mieszkańców i stary pensjonat. Tajemnicze miejsce i niezwykli ludzi, których losy splatają się ze sobą. Tu wszyscy się znają, a jednak każdy ma jakąś tajemnicę. Libby jest konserwatorem zabytków i zamierza na wyspie odrestaurować kilka budynków. Nie wie, że los połączy ją z ciągnącymi się kilometrami plażami. To na Hope Island odnajdzie swoją rodzinę, o której nic nie wiedziała. Ojciec zapisuje jej w spadku połowę wyspy, ale przyrodnie rodzeństwo nie zamierza łatwo się poddać. Vanessa i Brent są nieufni, zranieni i patrzą na siostrę przez stereotyp dziedziczki, która z pewnością wszystko sprzeda, aby się szybko wzbogacić. Nicole - wspólniczka i przyjaciółka Libby, przyjeżdża na wyspę, aby przygotować projekt renowacji. Zostaje porwana na plaży, budzi się na maleńkiej wysepce na środku oceanu, gdy nadchodzi sztorm. Co kilka dni jedzenie przywozi jej tajemniczy chłopak... Alec jest kierownikiem Straży Przybrzeżnej, lata helikopterem, ratuje ludzi. Gdy na wyspę przyjeżdża Libby pomaga jej w poszukiwaniach przyjaciółki. Sam wychowuje siostrzeńca Zacha, którego rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. Jest też tajemniczy inwestor, który za wszelką cenę chce kupić pensjonat. I jest tajemnica, stara legenda... Hope Island - mała wyspa, z pozoru cicha, spokojna, ale gdy nadchodzą życiowe sztormy, wszystko wydaje się być trudne i niebezpieczne. Pomaga wiara w Boga i przyjaźń. Libby wraz z listem od ojca dostaje naszyjnik, który ten nieustannie nosił. Litery na poszczególnych koralikach prawie się wytarły z biegiem lat. Libby mogła jednak przeczytać skrót od znanego pytania "Co zrobiłby Jezus?" Powoli i z trudem będzie się od tej pory kierowała w życiu tym pytaniem patrząc na świat oczami wiary... Czy znajdzie przyjaciółkę? Czy odzyska rodzinę? Książka Colleen Coble trudna jest do zdefiniowania. Trochę jak kryminał z wątkami sensacyjnymi, trochę romans, trochę książka z pogranicza religii. Mamy tu wszystko... Kłamstwa, miłość, emocje, wiara, tajemnica, ruiny, jaskinia przy plaży, życiowe wybory, rodzina - wszystko to splata się na przepiękną opowieść. Autorka nic nie narzuca, nie zmusza czytelnika do wiary w Boga, ale delikatnie pokazuje, że chrześcijanin to zwyczajny człowiek. Niestety przyzwyczailiśmy się do stereotypu, że jeśli już ktoś wierzy, to trzeba o nim myśleć w kategoriach: kościół, modlitwa, zakon, ksiądz, niedościgły święty, długa spódnica, smutna, kontemplacyjna mina, spuszczony wzrok. Nic bardziej mylnego i autorka doskonale to uchwyciła. Zabiera nas na małą wyspę nadziei, gdzie wszystko może się wydarzyć, ale trzeba o to zawalczyć. Ważne jest to, co nosimy w sercu, nasze wybory, postawy, nasza wiara. "Pensjonat na wyspie" wciąga od pierwszej strony, autorka stopniowo buduje napięcie, doskonale kreśli głównych bohaterów, a przy tym przepięknie oddaje uroki zapomnianej przez świat wyspy, jej tajemnic i starych legend. Można zapomnieć na chwilę o zgiełku miasta i cieszyć się słońcem przebijającym między kolejnymi stronami powieści. Polecam książkę na wakacje, można na chwilę przenieść się na plażę, posłuchać o czym szumią rozbijające się o brzeg morskie fale. Może usłyszymy w nich znajomy głos...

Recenzja była przydatna

Recenzje czytelników

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. akceptuję