T: 61 659 37 55

E: sklep@swietywojciech.pl

WYSYŁKA

dostawa

ZAWSZE

Pijany z radości

Jean-Baptiste Hibon

Liczba stron:
140
Wymiary:
132 x 200 mm
Oprawa:
miękka ze skrzydełkami
ISBN:
978-83-7516-674-3
Tłumacz:
Sylwia Filipowicz
Rok wydania:
2014
Wydanie:
Pierwsze
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Święty Wojciech
Rodzaj:
KSIĄŻKA
SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE

Opowieść o życiu spełnionym – napisana przez niepełnosprawnego mężczyznę, który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym.
Autor skłania nas do innego spojrzenia na niepełnosprawność, otwarcie mówiąc o swoich trudnych emocjach, ograniczeniach fizycznych i niezaspokojonych potrzebach. Ale jednocześnie daje świadectwo niezwykłej radości życia, gdyż czerpie z niego maksimum przyjemności i szczęścia, przede wszystkim dzięki rodzinie, pracy i swoim hobby.
Ta napisana z pasją, dynamiczna, pełna humoru i autoironii książka podniesie na duchu każdego, kto jest przygnębiony i zmaga się z rozmaitymi komplikacjami życiowymi, a także sprawi, że inaczej będziemy patrzeć na osoby niepełnosprawne – bez lęku, niepotrzebnego użalania się i poczucia winy, ale ze świadomością ich pełnego, bogatego człowieczeństwa.

41
INNE WYDANIA
CENA

20,00 zł

12,90 zł

Nowe Towar dostępny 9788375166743 17,00
CENA DETALICZNA20,00 zł
NASZA
CENA
17,00

DOSTĘPNOŚĆ:

Wysoka (Wysyłka w 24h)

Dostawa już od 2,99 zł

RECENZJE W MEDIACH

Niepelnosprawni.pl

„Choroba, na którą cierpi eMPeDozaur, jest ciężką chorobą zakaźną. W dodatku osobom na nią niecierpiącym rujnuje ona życie, ponieważ przywraca właściwą hierarchię wartości. Ten złożony gatunek należy do rodziny wilkołaków, co tłumaczy, dlaczego ludzie uciekają czasem z krzykiem na jego widok!” – to cytat z autobiograficznej powieści „Pijany z radości” Jeana-Baptiste’a Hibona, która niedawno ukazała się nakładem poznańskiego wydawnictwa Święty Wojciech. Owym „eMPeDozaurem” jest sam autor, a cała książka opowiada o tym, jak będąc przedstawicielem tego „gatunku”, można zyskać miłość i szczęście. Jean-Baptiste na skutek komplikacji podczas porodu doznał niedotlenienia mózgu. W jego konsekwencji cierpi na mózgowe porażenie dziecięce, które doprowadziło do niepełnosprawności ruchowej. „To dziecko prawdopodobnie nigdy nie będzie chodzić bez gorsetu i specjalnego oprzyrządowania” – brzmiała diagnoza, którą postawili mu lekarze. Jednak mimo smutnego początku, ta historia jest zdecydowanie optymistyczna i – co najważniejsze – opisana z ironią, dystansem i humorem. Awers i rewers życia Życie autora przypomina monetę, na której wygrawerowano – w zależności od strony – dwa różne obrazy. Po jednej stronie są terapia, stała obserwacja rodziców i lekarzy, problemy z najprostszymi czynnościami życiowymi i wspomniane w diagnozie oprzyrządowanie z chroniącym przed skutkami częstych upadków niebieskim hełmem. Z drugiej strony jest normalne chłopięce życie – zabawy z kolegami, nauka jazdy na rowerze, problemy z nauczycielami, a nawet harcerstwo. Jean-Baptiste z dystansu przygląda się swojemu życiu, wszelkie porażki i trudności traktuje z uśmiechem. Opowiadając kolejne anegdoty dotyczące swojego życia, niejako zaprasza czytelnika do świata „eMPeDozaurów”, nie próbując w żadnym razie wywołać współczucia. Owszem, bez ogródek mówi o swoim cierpieniu, poczuciu inności i otaczających go na każdym kroku barierach, ale czyni to nie po to, by grać na emocjach, ale by pokazać, jaką drogę musiał przejść w związku ze swoja niepełnosprawnością. Wadzenie się z Bogiem „Pijany z radości” to również książka o odnajdywaniu w swoim życia Boga i chrześcijańskiej radości życia. Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, punktem wyjścia jest bunt przeciwko religii. Hibon pisze o tym, że miał w swoim życiu chwile załamania, gdy prześladowały go myśli samobójcze, i o tym, że lepiej byłoby, gdyby w ogóle się nie urodził. Winą za swoją niepełnosprawność obarczał zarówno lekarzy, jak i Boga, który skazał go na życie pełne cierpień. Zmianę w jego życiu przynosi dopiero rozmowa z księdzem, który pomaga mu wejść na drogę przebaczenia i wiary. Autor mówi wręcz o ponownych narodzinach, które dokonały się dzięki modlitwie i sakramentom. To dzięki odnalezieniu w sobie bożej miłości Jean-Baptiste poznaje sens swojej niepełnosprawności i uświadamia sobie, że został powołany do tego, by być wolny i szczęśliwy. Powołany do miłości Nowonarodzony Jean-Baptiste zastanawia się, jaką rolę wyznaczył mu Bóg. Przez pewien czas rozważa kapłaństwo, jednak dochodzi do wniosku, że został powołany do tego, by być mężem i ojcem. I choć na początku w to nie wierzył, poznaje w końcu kobietę, z którą razem może to powołanie realizować. Hibon nie dokonuje czynów niezwykłych – nie wspina się na ośmiotysięczniki, nie wygrywa paraolimpiad ani nie zostaje znanym naukowcem. Wiedzie właściwie normalne i szczęśliwe życie – nie mimo swojej niepełnosprawności, ale z nią. Czy człowiekowi trzeba czegoś więcej?

WIĘCEJ

RadioZamosc.pl

Magazyn Głos Dla Życia

Opowieść o życiu spełnionym - napisana przez niepełnosprawnego mężczyznę, który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Autor skłania nas do innego spojrzenia na niepełnosprawność, otwarcie mówiąc o swoich trudnych emocjach, ograniczeniach fizycznych i niezaspokojonych potrzebach. Ale jednocześnie daje świadectwo niezwykłej radości życia, gdyż czerpie z niego maksimum przyjemności i szczęścia, przede wszystkim dzięki rodzinie, pracy i swoim hobby. Ta napisana z pasją, dynamiczna, pełna humoru i autoironii książka podniesie na duchu każdego, kto jest przygnębiony i zmaga się z rozmaitymi komplikacjami życiowymi, a także sprawi, że inaczej będziemy patrzeć na osoby niepełnosprawne - bez lęku, niepotrzebnego użalania się i poczucia winy, ale ze świadomością ich pełnego, bogatego człowieczeństwa.

WIĘCEJ

All-You-Need-Is-Book.blogspot.com

Życie pisze najciekawsze scenariusze. Ta wyświechtana, ale prawdziwa fraza znajduje kolejne potwierdzenie w historii młodego francuza chorującego na Mózgowe Porażenie Dziecięce. W związku z chorobą Jean-Baptiste Hibon cierpi m.in. na zaburzenia mowy i równowagi. Przez całe życie musi walczyć z ograniczeniami własnego ciała oraz uprzedzeniami innych ludzi. Cieniutka książeczka „Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym” stanowi zapis jego życiowych perypetii. Opowieść Jean-Baptiste Hibona przepełniona jest żywymi uczuciami i sprawia wrażenie, jakby była pisana na gorąco, pod wpływem chwili i emocji. Początkowo jego ekspresyjny styl i liczne wykrzykniki odrobinę mnie irytowały, ale szybko wciągałam się w szaloną historię bohatera. Autor skraca dystans między sobą a czytelnikiem i już po chwili ma się wrażenie, że zna się tego sympatycznego faceta całe życie. Jean-Baptiste opowiada szczerze i prosto z serca. Prostymi słowami układa kolaż wspomnień z całego życia. Dzieli się z czytelnikami swoimi wątpliwościami, małymi smutkami, ogromną złością na Boga i siebie samego. Otwarcie mówi o swoich ograniczeniach fizycznych i związanych z nimi problemami. Ale jego historia wcale nie jest smutna, bo Jean-Baptiste patrzy na siebie z humorem i ironią. Wszystko co złe już się stało, a w jego życiu zapanował upragniony spokój i miłość. Autor dzieli się również małymi i wielkimi sukcesami, a te jego przechwałki sprawiają czytelnikowi ogromną radość. „Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym” to przepełniona humorem opowieść o człowieku, który potrafił wznieść się ponad swoją niepełnosprawność i osiągnął prawdziwy sukces jako człowiek. Jean-Baptiste zaraża czytelnika optymizmem i hartem ducha, a lektura jego książki sprawia, że mimowolnie zaczynamy wierzyć, że w życiu wszystko jest możliwe. Najważniejsze, żeby się nie poddawać i z całych sił walczyć o swoje marzenia. Końcowa refleksja nie jest może oryginalna, ale jakże potrzebna. [Marta Kowalik]

WIĘCEJ

AleksandroweMysli.blogspot.com

Jak odnaleźć pasję i radość życia? Czy łatwo jest pogodzić się z przeciwnościami losu i jak funkcjonować kiedy nawet lekarze odbierają nadzieję na pełną samodzielność? Na te pytania najlepiej może może odpowiedzieć Jean- Baptiste Hibon, który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym (bardziej fachowo: MPD, atetoza- zaburzenia neurologiczne i ruchowe), a lekarze już na samym początku skreślili jego szansę na swobodne poruszanie się, chodzenie tylko i wyłącznie o własnych siłach. Ten człowiek może Wam opowiedzieć, że sam na przekór tym prognozom, a wręcz im na złość robił i robi wszystko by żyć jak każdy pełnosprawny człowiek. Nie pozwala by ktoś, coś, schematy, stereotypy i bezduszne diagnozy pokrzyżowały jego plany. Jego założeniem było szczęśliwe życie i dokonał tego, jest "Pijany z radości". Nie będę zdradzać znaczenia tytułu książki, musicie zgłębić je i poznać osobiście. Jean- Baptiste nie od razu pogodził się z ograniczeniami, które stawiało przed nim jego własne ciało. Wynikiem czego popadł w depresję i myśli samobójcze. O swoją niepełnosprawność obwiniał Boga. Z tego powodu nie uczęszczał na nabożeństwa, nie modlił się, nie zawierzał swoich próśb boskiej interwencji. Co więcej był na niego obrażony, a nawet mu złorzeczył. Jego podejście do wiary zmieniło się kiedy poznał odpowiedniego duszpasterza. Odkrył wtedy, że: "Jedyne, co muszę zrobić, to nauczyć się żyć ze swoją ułomnością. Uświadomienie sobie niepełnosprawności staje się dla mnie trampoliną do odnalezienia własnej tożsamości." Zrozumiał wtedy, że jego cierpienie wynagrodzone zostało umiejętnością odnajdowania wewnętrznego balansu, zjednywania sobie przyjaciół, a w swoim nieszczęściu odnalazł niezauważone do tej pory szczęście. W swojej złości do Boga próbował za wszelką cenę stać się samodzielny i wymagał od swojego otoczenia "normalnego" traktowania. Jego zdecydowanie, zachłanność pokonywania barier pozwoliło mu odwrócić scenariusz, który napisali dla niego lekarze i niesprawiedliwy los. Publikacja choć króciutka, jest kwintesencją życia i drogą do wewnętrznego źródła wiary, nadziei i miłości. Jean- Baptiste mocnymi, autoironicznymi słowami udowodnił, że nie liczy się powierzchowność, ludzka powłoka, a twardość i hardość charakteru oraz wysokiego stawiania poprzeczki sobie i swojemu otoczeniu. Szczęście nie jest nam dane wraz z urodzeniem, trzeba sobie na nie zapracować codziennym wysiłkiem ciała, duszy, serca i umysłu. Po lekturze "Pijanego z radości" trudno mi będzie teraz utyskiwać i narzekać na swój los. Może między innymi na tym zależało Jean- Baptiste? Może swoją książką mówi, człowieku weź się w garść, walcz- szczęście jest tuż za progiem... [Aleksandrowa Jesiołowska]

WIĘCEJ

Opiekun.kalisz.pl

„Pijany z radości” to opowieść Jeana Baptysta o swoim życiu pełnym miłości. Bohater i jednocześnie autor książki urodził się z porażeniem dziecięcym i miał spore problemy w normalnym rozwoju: mówieniu, chodzeniu (wiązać samodzielnie sznurówki nauczył się w wieku 15 lat, a jeździć na rowerze dopiero po 20. roku życia – tylko dzięki uporowi rehabilitantki). Dzięki uporowi rodziców chodził natomiast przez większość swojej edukacji do normalnych szkół, a nie placówek specjalnych. Jako młody chłopak odkrył też Boga, do którego wcześniej miał wiele żalu i z uporem ignorował Jego istnienie. W końcu jednak stwierdził, że jego niepełnosprawność jest darem, a nie karą Bożą i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, rozeznać powołanie, a potem znaleźć swoje miejsce w życiu. Bardzo mu w tym pomogła wspólnota we francuskim Paray-le-Monial, a później także jego dziewczyna, ukochana i żona. Jean opowiada w końcowej części książki o ich wspólnym życiu i pięknej miłości, jakiej uczą się oboje dzięki niepełnosprawności bohatera, bo w tym małżeństwie żadna ze stron nie może sobie pozwolić na egoizm, a nade wszystko żona okazuje mężowi mądrość nie wyręczając go we wszystkim, ale dopingując w samodzielnych zmaganiach z życiem – za co jest on swojej ukochanej niezmiernie wdzięczny. Czyta się szybko i z zaangażowaniem, śledząc losy bohatera nie jak walkę z niepełnosprawnością, ale jak zwyczajną opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu i pokonywaniu kolejnych przeszkód, które przecież każdy z nas ma na swojej drodze; o wierze i znaczeniu przyjaźni z Bogiem w codziennych trudnościach.

WIĘCEJ

Sztukater.pl

Niemal od zawsze obracam się w środowisku osób niepełnosprawnych. Jednak w przeciwieństwie do większości z nich nie obwiniam wszystkich dookoła za moje kalectwo, ani nie jestem wściekła, że czegoś przez to nie mogę zrobić. A mogłabym, bo moja choroba zabrała mi najpiękniejsze chwilę, jakie mogłam przeżyć w moim życiu. Późno zaczęłam zawierać prawdziwe przyjaźnie, do dzisiaj miewam kłopoty w kontaktach interpersonalnych. A jednak nie mam o to do nikogo pretensji, a już na pewno nie do dziecięcego porażenia mózgowego, z którym się zmagam od urodzenia. Mimo wszystko staram się żyć pełnią życia i brać z niego wszystko co najlepsze. Długo szukałam niepełnosprawnego optymisty, który nie zważając na przeciwności losu, brnie do przodu. Po przeczytaniu licznych blogów moich rówieśników oraz częstym przebywaniu w środowisku osób niepełnosprawnych poczułam się niczym literacki Don Kichot. Zdarzały się co prawda perełki, które żyły pełnią życia, ale większość z nich okazała się zgorzchniałymi marudami uważającymi, że albo wszystko im się należy z powodu ich stanu, albo wszystko i wszyscy dookoła są bee, bo coś poszło nie po ich myśli. Nie napawało mnie to optymizmem, czułam się przy nich wszystkich przybyszem z innej planety. Aż wreszcie trafiłam na autobiograficzną książkę Jeana-Baptiste Hibona – „Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym". Po jej przeczytaniu nabrałam przekonania, że jednak nie wszystko ze mną jest nie tak. Autor urodził się 18 grudnia 1972 roku, miesiąc przed terminem. Podczas akcji porodowej nieszczęśliwie owinął się trzy razy pępowiną, co spowodowało niedotlenienie mózgu, a w konsekwencji wystąpienie dziecięcego porażenia mózgowego i atetozy. Od małego jego rodzice walczyli nie tylko o doprowadzenie synka do jak największej sprawności, ale i jego integracji ze społeczeństwem. Jak każde inne dziecko Jean w wieku sześciu lat poszedł do zerówki, potem do szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. O ile szkoła podstawowa i gimnazjum do których chodził były zwyczajne, o tyle ze względu na swoje ograniczenia Jean wybiera specjalne liceum dla osób niepełnosprawnych. W tamtych czasach(80 lata) komputery przenośne nie były jeszcze tak powszechnie znane, toteż chłopak zmuszony był używać przez cały ten czas nieporęcznej maszyny do pisania. Czasami z pomocą przychodzili szkolni koledzy, którzy przez kalkę robili dla niego notatki z lekcji. Joan miał dwa marzenia: zdobyć prawo jazdy oraz zostać psychoterapeutą. Chociaż na początku nie spotkał się z aprobatą swoich pomysłów, to jednak nie poddał się i wytrwale dążył do ich spełnienia. Kiedy komisja lekarska orzekła, że nie będzie w stanie prowadzić samochody, zaradny osiemnastolatek zapisał się na kurs prowadzenia gokartów dla niepełnosprawnych. Dzięki temu zdobywa umiejętności, które pomagają mu zdobyć upragnione uprawnienie. Ze studiami było podobnie. Chociaż zaraz po maturze poradzono mu pójście na studium informatyczne, on czuł, że to nie jest to. W końcu złożył papiery na upragnioną psychologię, na której jego sekretarką była własna mama. Jako nastolatek chłopak przeżył poważny kryzys religijny, zaczął obwiniać Boga o swój stan zdrowia. Jednak rozmowa z pewnym księdzem zmieniła jego spojrzenie na świat. Kaleki młodzieniec zaczął inaczej patrzeć na swoje życie. Z czasem spotkał kobietę, która pokochała go takim, jaki jest. Wspólnie postanowili przeżyć resztę swojego życia. Czytając „Pijanego z radości" chwilami miałam wrażenie, że czytam o swoim życiu. Tak samo jak główny bohater staram się brać z życia wszystko co najlepsze, nie zważając na to, co mówią o mnie inni, ani nie użalając nad sobą. To nasze życie i mamy je prawo przeżyć tak samo godnie jak nasi sprawni rówieśnicy. A z samym głównym bohaterem bardzo chętnie bym się spotkała i uścisnęła mu dłoń. Bo znalazłam w nim bratnią duszę z podobnym światopoglądem jak ja. Samą pozycję czyta się dosłownie jednym tchem, bo historia Jeana naprawdę wciąga czytelnika. To bez wątpienia jedna z lepszych pozycji o niepełnosprawnych, jakie dane mi było przeczytać.

WIĘCEJ

Recenzje czytelników

Średnia ocen: 4

5 gwiazdek
0
4 gwiazdki
1
3 gwiazdki
0
2 gwiazdki
0
1 gwiazdka
0

Dodaj swoją recenzję

Mam konto

Nie mam konta

Skorzystaj z konta

Zaloguj się

Recenzje kupujących

Piotr

Opinia z dnia: 13.11.14r

Bardzo pogodna książka, dająca pozytywnego kopa - z Bogiem można więcej!

Recenzja była przydatna

Recenzje czytelników

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. akceptuję