T: 61 659 37 55

E: sklep@swietywojciech.pl

WYSYŁKA

dostawa

ZAWSZE

Niewidoczne dla oczu. Przejmujące świadectwo o miłości ukrytej

Sophie Lutz

Liczba stron:
192
Wymiary:
130 x 200
Oprawa:
miękka
ISBN:
978-83-7516-645-3
Tłumacz:
Sylwia Filipowicz
Wydanie:
Pierwsze
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Święty Wojciech
Rodzaj:
KSIĄŻKA
SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE

Prawdziwe, szczere i budujące świadectwo Sophie Lutz – matki głęboko upośledzonej umysłowo Philippine.

Autorka przedstawia nie tylko portret swej córki, ale opowiada także o tym, jak ona sama oraz jej najbliżsi dojrzewali do pełnienia roli, którą Opatrzność przed nimi postawiła.


 

 

Nowe Towar dostępny 9788375166453 5,00
CENA DETALICZNA23,00 zł
NASZA
CENA
5,00

DOSTĘPNOŚĆ:

Wysoka (Wysyłka w 24h)

Dostawa już od 2,99 zł

RECENZJE W MEDIACH

Katarzyna Lausch

O osobach z różnoraką niepełnosprawnością mówi się i pisze dużo, zwłaszcza w ostatnim czasie. Rzadko jednak zdarza się, by książka o trudnej codzienności była tak prawdziwa, szczera i budująca jak świadectwo Sophie Lutz. Autorka – matka głęboko upośledzonej umysłowo Philippine – nie tylko przedstawia portret swej córki, ale także opowiada o tym, jak ona sama oraz jej najbliżsi dojrzewali do roli, którą Opatrzność przed nimi postawiła. Historia jest napisana w piękny sposób – wiarą, nadzieją i miłością, ale wiarą, nadzieją i miłością nie „lukrowanymi”. To po prostu opowieść prawdziwa. Z jednej strony bez ogródek ukazuje trudy i smutki szarego dnia przeżywanego z niepełnosprawnym dzieckiem, ogrom pytań i wątpliwości, jakie rodzą się w duszy rodzica, a z drugiej – płynącą właśnie z faktu bycia rodzicem takiego dziecka siłę do zmagania się z rzeczywistością. Opowiada także o żywej relacji człowieka z Bogiem ukrytym w bliźnim. Historia Philippine i jej najbliższych zmusza czytelnika do zamyślenia się nad sobą samym. Pozwala z pokorą skonfrontować się z własnym sumieniem, przyjrzeć się swoim postawom, opiniom czy sądom o tych, których spotykamy obok siebie. Trzeba pamiętać, że Philippine nie jest jakimś szczególnym, wyjątkowym dzieckiem z głęboką niepełnosprawnością. Takich jak ona – Wielkich „najmniejszych” – mamy bowiem obok siebie coraz więcej. Książkę powinni przeczytać wszyscy, którzy codziennie chcą być lepszymi ludźmi. W szczególności jednak polecam ją: – rodzicom i rodzeństwu dziecka z głęboką niepełnosprawnością, gdy w codziennym towarzyszeniu mu poczują się skrzywdzeni, odrzuceni, bezsilni i bezradni wobec sytuacji, w jakiej się znaleźli; – lekarzom, którym przychodzi na myśl stwierdzenie, że osoba z głęboką niepełnosprawnością intelektualną to przysłowiowe „warzywo” i nie warto podejmować zbytnich wysiłków, by pomóc jej się rozwijać; – pedagogom, psychologom, katechetom i wszystkim, którzy z racji wykonywanego zawodu pracują z osobami z głęboką niepełnosprawnością i z ich rodzinami, ale nie do końca je rozumieją, nie wiedzą, jak się zachować, by nie ranić; – kapłanom, którzy czasem zbyt długo i zbyt drobiazgowo zastanawiają się, jak blisko Pana Boga są osoby z niepełnosprawnością intelektualną… Katarzyna Lausch pedagog specjalny z wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi głęboko niepełnosprawnymi intelektualnie

WIĘCEJ

Charaktery.eu

Rzecz o nadziei. Lektura, która zmusza do spojrzenia kontemplacyjnego na tych, od których odwracamy wzrok; na to, co schodzi nam z oczu. Na ogół odwracamy wzrok, gdy pojawiają się na jego linii, albo też sami schodzą nam z oczu. Kilka miesięcy temu pojawili się na ekranach telewizorów w najlepszym czasie antenowym, gdy relacjonowano protest ich rodzin w Sejmie. Zniknęli wraz z zawieszeniem protestu. Niepełnosprawni, upośledzeni nie znikają ani na chwilę z życia swoich bliskich, opiekunów. Z życia, w którym - nawet jeśli nie brakuje pieniędzy na leki i rehabilitację - jest codzienne zmęczenie, zwątpienie, bunt, poczucie osamotnienia. Do tego życia zaprasza nas Sophie Lutz, matka czworga dzieci, w tym głęboko upośledzonej Philippine. "Niewidoczne dla oczu" to wzruszający dziennyk-świadectwo matki wcale nie heroicznej czy cierpiętniczej. To zapiski kobiety pytającej, wątpiącej, buntującej się i w pełni będącej tu i teraz, obok Philippine, która "rozumie tylko argumenty miłości". Matki, która nie akceptuje cierpienia swojego dziecka, bo jak mogłaby to zaakceptować, lecz puszcza, przyjmuje, że nie ma kontroli nad wszystkim. Intymne studium ludzkiej nadziei. MB

WIĘCEJ

Niepelnosprawni.pl

Być matką „innego” dziecka „Być normalnym – to banał. Być anormalnym – to problem. Ale być poza wszelką normą: to tajemnica. To być podobnym do szalonego artysty, który widzi świat, jakiego my nie umiemy dostrzec. To cała Philippine.” Tak o swojej córce pisze Sophie Lutz, autorka i narratorka zarazem książki „Niewidoczne dla oczu”, która jest literackim świadectwem bycia matką dziecka niepełnosprawnością intelektualną w stopniu głębokim. Książka jest do wygrania w naszym konkursie. Philippine jest całkowicie zależna od innych. Nie umie mówić, samodzielnie siedzieć, nie widzi i bardzo słabo słyszy. Jej matka udowadnia jednak, jak wielką wartością są takie osoby, jak jej córka, dla swoich rodziców i całego świata. Zmagając się z Bogiem i niepełnosprawnością W swojej drugiej, po „Filipina. Siła kruchego życia”, książce Lutz opowiada o różnych aspektach bycia mamą „innego” dziecka. Mamy tu więc radości związane z dosłownie każdym gestem jej córki, jak i smutki i rozterki, których los, niezależnie, czy we Francji, czy w Polsce, nie szczędzi rodzicom dzieci z niepełnosprawnością. Autorka szczerze przyznaje się do tego, jak trudno było zaakceptować jej stan córki, że musiała stoczyć ogromną batalię z samą sobą i stanąć w obliczu wielu dramatycznych często pytań o sens życia i przede wszystkim jej relację z Bogiem. Kwestie wiary i jej rola w pokonywaniu codziennych trudności to jeden z najważniejszych aspektów książki. W pewnym momencie autorka porównuje osoby z niepełnosprawnością intelektualną do członków zamkniętych wspólnot zakonnych. „Osoby niepełnosprawne, podobnie jak mnisi w zgromadzeniach klauzurowych, są znakiem. Są prorokami dla innych” – pisze Sophie Lutz. Głos ma rodzeństwo Książka nie skupia się jedynie na relacji matka-córka, jest raczej kroniką rodzinną. Jej równorzędnymi bohaterami jest mąż Sophie – Damien i trzej pełnosprawni synowie: Pierre, Jean i Joseph. Poznając również ich punkt widzenia, możemy szerzej spojrzeć na kwestię niepełnosprawności w rodzinie. Jest to o tyle ważne, że do tej pory głos ojców i - zwłaszcza - rodzeństwa dzieci z niepełnosprawnością był dość słabo słyszalny. Bohaterami książki francuskiej pisarki są też lekarze, rehabilitanci, opiekunowie i dalsi krewni. Ciekawym wątkiem jest też postać młodszej siostry autorki, Therese, osoby z zespołem Aspergera. Przy jej pomocy Sophie Lutz pokazuje, jak wielkim bogactwem jest różnorodność świata, w którym obok siebie żyją ludzie sprawni i ci z niepełnosprawnościami. Książkę można polecić zarówno rodzicom dzieci z niepełnosprawnością, którzy być może odkryją w niej źródło siły i inspiracji do swych codziennych zmagań, jak i wszystkim innym. Sophie Lutz wystrzega się popadania w banał, nie ma tu dramatyzowania ani lukrowania niczego na siłę. Autorka cały czas pozostaje szczera wobec czytelnika i właśnie ta szczerość jest największym atutem książki. [Mateusz Różański]

WIĘCEJ

Stacja7.pl

„Niewidoczne dla oczu. Przejmujące świadectwo o miłości ukrytej” autorstwa Sophie Lutz to jedna z tych książek, po przeczytaniu których trudno napisać cokolwiek sensownego. Lepiej w milczeniu, ze ściśniętym przez wzruszenie gardłem, popchnąć ten tomik w świat, żeby inni również mogli poznać Philippine. Philippine urodziła się z głęboką niepełnosprawnością. Jest upośledzona umysłowo i fizycznie. Nie mówi, nie chodzi, nie widzi, bardzo słabo słyszy. Często ludzi takich jak ona nazywa się warzywami. Ale to przecież dziecko, dziewczynka, której życie skrywa głęboką tajemnicę. Życie, którego mogłoby nie być, gdyby Sophie zdecydowała, że nie przyjmie daru jakim jest córeczka. Aborcja wydawała się jedynym rozwiązaniem, bo lekarze nie dawali szans na przeżycie dziecku z tak uszkodzonym mózgiem. A jednak udało się. Philippine jest cudem. Tomik „Niewidoczne dla oczu” składa się z zapisków matki, która każdego dnia musi radzić sobie z niepełnosprawnością córki. W swoich notatkach Sophie Lutz jest zawstydzająco szczera. Autorka opowiada o radości jaką dają jej dzieci, ale gdzieś pomiędzy jednym a drugim uderzeniem serca pojawiają się wątpliwości, a człowiek ma ochotę wyć z bólu, wrzeszczeć i tupać nogami. Wtedy to Bóg przychodzi z pomocą, a wiara dodaje sił do podjęcia kolejnej walki. Walki o życie, godność i szczęście. Bo nawet w obliczu ciernienia rodzina Sophie wiedzie szczęśliwe życie. Notatki autorki są krótkie, czasem to zaledwie kilka myśli pisanych na gorąco, w rzadkich chwilach, które matka czwórki dzieci znajduje dla siebie. To taka kronika dnia codziennego, w której autorka gromadzi radosne i smutne chwile z życia swojej rodziny. Może się wydawać, że tych drugich jest znacznie więcej, bo cierpienie na dobre rozgościło się w domu Lutzów, ale opowieść o Philippine to nic innego, jak tylko świadectwo niezłomnej wiary, nadziei i przede wszystkim miłości. Opowieść Sophie Lutz pozbawiona jest patosu i taniego sentymentalizmu, a ona sama nie robi z siebie bohaterki. Rodzice i bracia opiekuje się niepełnosprawną dziewczynką, ponieważ ją kochają. To takie proste. Philippine nie jest dla nich ciężarem. Ciężarem jest jej niepełnosprawność. W trakcie lektury od czasu do czasu uwiera mnie myśl, że ja chyba nie mogłabym tak żyć. A wtedy Sophie odpowiada: „Ja też nie wiem czy mogę.” [Marta Kowalik]

WIĘCEJ

CzytamBoLubieO.blogspot.com

Nie ma większej miłości niż miłość matki do swego dziecka. I nawet jeśli maleństwo jest poważnie chore i większość ludzi na jego widok odwraca wzrok, ona przytula je mocno i ciągle zaświadcza, iż wyrośnie na dobrego człowieka. Wiedziałam że książka Sophie Lutz nie będzie lekturą lekką. Niezbyt często wybieram takie pozycje ponieważ potem długo je przeżywam i płacze po kątach. Dlaczego jednak zdecydowałam się zerknąć do głębi dzieła Lutz ? Powód jest prosty - autorka przedstawia czytelnikowi czystą prawdę bez grama fantazji i lukru. W swojej książce Sophie Lutz pokazuje nam swe codzienne, trudne życie. Jako mama czwórki dzieci w tym głęboko upośledzonej Philippine, zmaga się z wieloma troskami, ale i także doświadcza radości. W końcu dla matki, widok jej dzieci jest czymś najcudowniejszym. Autorka oswaja czytelnika z osobą Philippine, chce uzmysłowić, że ona także powinna mieć szanse na normalne życie bez odrzucenia od społeczeństwa. Wielu z nas na widok chorego dziecka czy osoby starszej odsuwa się na kilometr, by nawet przez moment nie dzielić przestrzeni z "kimś takim". Czas zmienić swe postępowanie... Lutz przedstawia nam również swą wielką wiarę w Boga, bo dzięki Niemu ma siłę do dalszego działania. Nie ukrywa, że często ma już wszystkiego dosyć, uzmysławia czytelnikowi że i ona boryka się z przeróżnymi słabościami. Drzemie w niej jednak potężna siła, która pozwala zażegnać problemy. Książkę charakteryzuje najczystsza prawda autorki. Tutaj nie ma miejsca na fałsz i kolorowanie słowem. To rzeczywistość i świat w którym przyszło nam żyć. Lutz nakazuje nam w sposób delikatny odpowiednią postawę w stosunku do Boga. Chce byśmy wierzyli w Jego moc, bo ona doświadcza jej na każdym kroku. Nie idealizuje jednak siebie, gdyż bez najmniejszego ubarwienia wyjawia fakt o swym wcześniejszym zachowaniu, którego skutkiem było kompletne odrzucenie wiary. Dzięki książce można zatrzymać się na moment i zastanowić nad odwiecznym pytaniem: Co w życiu jest najważniejsze ? Sophie Lutz wie, że tego typu dylematy nie są powodem rozmyślań jednego człowieka. Daje nam pewne wskazówki i podsuwa tok myślenia, za co muszę jej podziękować. Dawno nie spotkałam się z tak przejmującą, skłaniającą do refleksji książką. Z pewnością będę sięgać po niniejszą pozycję w momencie gdy pewne sytuacje zaczną mnie przerastać. Was gorąco zachęcam do bliższego poznania dzieła Lutz.

WIĘCEJ

Wymarzona-Ksiazka.blogspot.com

Zwolnijmy przez chwilę. Rozejrzyjmy się po sobie. Co widzicie? Ja widzę zdrowe, silne ręce, które piszą po klawiaturze kolejne słowa. Bo mogę pisać. Widzę nogi - teraz trochę opalone - którymi posługuję się nieustannie od kilkunastu lat. Bo mogę. Widzę przekąskę, którą co i raz zajadam, wkładając ją do pełnej buzi. Bo mogę. Takie drobne przyjemności, a mogą tak cieszyć. Wystarczyło tylko zwrócić chwilę uwagi na naszą codzienność. Wy też możecie docenić waszą codzienność. Musicie tylko przeczytać tę historię. Sophie Lutz, mama czwórki dzieci, w tym głęboko upośledzonej Philippine. W swojej najnowszej książce "Niewidoczne dla oczu. Przejmujące świadectwo o miłości ukrytej" pisze o swojej trudnej codzienności, o zwątpieniu, o kryzysie wiary i o oparciu, jakie daje jej Bóg; zaprasza Czytelnika do swojego świata, w którym panują wiara, miłość i nadzieja. Dokładnie tak. Właśnie to znajdziecie w tej książce: wiarę, nadzieję i miłość. Historia Philippine nie jest prosta, tak jak i jej całe życie, ale jest piękna. Przejmująca. To nie są puste słowa czy wymysły, to szara rzeczywistość, z jaką musi się borykać cała rodzina - nie tylko państwo Lutz, ale też wszystkie inne, które w swojej rodzinie mają osoby niepełnosprawne. Bardzo długo zastanawiałam się, co jest takiego w tej książce, że czyta się ją tak lekko i przyjemnie, z uśmiechem na ustach. Przecież to nie jest komedia, romans, przygoda, magia... to po prostu wszystko po trochu w jednym. Autorka przedstawia prawdę - szczerą, nielukrowaną prawdę, z jaką musiała zacząć się borykać, gdy w jej świecie pojawiła się córeczka. Udowadnia, że ze wszystkim można wygrać - że nigdy nie jest się przegranym, gdy bierze się na swoje barki samą miłość. Książka zmusza do myślenia, do refleksji tak znienawidzonej ostatnimi czasy przez niejednego z nas. "Niewidoczne dla oczu" sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Sprawia, że zaczynamy cieszyć się samym faktem, iż trzymamy tę książkę we własnych rękach - że mamy siły do tego, by ją czytać. Sophie Lutz przekazuje wartości, dzięki którym udaje jej się nieustannie walczyć. A jest to Bóg. Nie oskarżyła Go, nie wyrzuciła ze swojego życia, lecz zaczęła z Nim rozmawiać. Przestała myśleć, dlaczego to musiało spotkać JEJ córkę, lecz raczej postanowiła skupić się na fakcie, iż JEJ córeczka żyje. Mądre posunięcie, prawda? Zdaję sobie sprawę, że żadne słowa nie będą potrafiły oddać wartości tej książki. W końcu to jest codzienność, prawdziwa rzeczywistość, w dodatku nie najprzyjemniejsza. Jednak autorka potrafiła ją przekształcić w coś zupełnie innego. "Niewidoczne dla oczu" jest "Książką Nadziei", książką, po której przeczytaniu uśmiech nie schodzi z ust przez długi czas. Książka została napisana pięknym językiem. Sophie Lutz potrafi dzięki niemu odpowiadać na trudne pytania w prosty sposób. Otrzymała dar lekkiego pióra, dzięki któremu trudno jest się oderwać. Autorka wiedziała też jak rozpoczynać i kończyć dane zagadnienie - kolejny rozdział - co dobrze wpływało na odbiór całości. Nie mogłabym powiedzieć, że nie polecam "Niewidocznych dla oczu", bo z całego serca zachęcam do zapoznania się z historią małej Philippine. Książka sprawi, że zaczniecie doceniać to co macie, a nie nieustannie żądać tego, czego mieć nie możecie i właściwie nie musicie. Jest bramą do optymizmu. Jeżeli mi nie wierzycie - przeczytajcie fragment dostępny na stronie wydawnictwa. Jestem pewna, że nie przejdziecie później obojętnie przy tej książce.

WIĘCEJ

Recenzje czytelników

Średnia ocen: Brak ocen

5 gwiazdek
0
4 gwiazdki
0
3 gwiazdki
0
2 gwiazdki
0
1 gwiazdka
0

Dodaj swoją recenzję

Mam konto

Nie mam konta

Skorzystaj z konta

Zaloguj się

Recenzje kupujących

K.Gaweł

Opinia z dnia: 09.05.14r

Widząc cierpienie, najczęściej uciekamy, trzymamy się na odległość, oburzamy się, że jak to, po co tyle zła i cierpienia na świecie? Że to niesprawiedliwe! Jednak co można nazwać sprawiedliwością? Cierpienie, trud jest błogosławieństwem w przekleństwie - tak mówi matka chorej Philippine. Czy robiąc wyrzuty, najczęściej w kierunku Boga, nie okazujemy w ten sposób swojego egoizmu? Historia chorej dziewczynki i jej rodziny, skłania nas do refleksji nad sensem życia każdego człowieka. A także nad sobą samym. Pokazuje, że szczęście to nie tylko proste, wygodne i łatwe życie, ale że polega ono na odkrywaniu prawdy o sobie, świecie, dzieleniu się radością w szarej codzienności, i co najważniejsze obdarowywaniu się miłością. Miłością, która najpiękniej wzrasta w trudach. Z nim nigdy nie można pogodzić się w ostateczności, ale można dostrzec jego sens i to, jak przemienia ludzi. Człowiek odkrywa prawdę o sobie, niekiedy bolesną, ale póki żyje ma szansę, aby wciąż udoskonalać swoją miłość względem ludzi, którzy go otaczają. Książka ta jest bogactwem, dzięki niej można poczynić wiele ważnych refleksji. Podejmuje pytania egzystencjalne, pytania o osobę Boga. Ukazuje ludzi niepełnosprawnych, ich małość a zarazem wielkość osobową, godność życia i jego sens. Życie tych ludzi jest wielką tajemnicą, którą można jedynie odkryć patrząc na krzyż i poświęcenie Chrystusa - Jego misterium miłości, które objawił światu przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Kamila Gaweł

Recenzja była przydatna

Recenzje czytelników

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. akceptuję