WYSYŁKA

dostawa

JUŻ OD

Język współczesnych nastolatków. Jak mówić, żeby być zrozumianym? cz.I

26 października 2020

„Mów tak, żeby ludzie uwielbiali cię słuchać. Słuchaj tak, żeby ludzie uwielbiali do ciebie mówić” Anonim

Komunikacja międzyludzka to niełatwa materia. Ze skutecznym porozumiewaniem się miewamy problemy wszyscy – dorośli, rodzice z dziećmi, dzieci z innymi dziećmi, nastolatkowie między sobą, my sami ze sobą. Trudno, żeby takie wyzwanie omijało osoby pracujące z młodzieżą. Dlatego na początek odrzućmy założenie, że sama umiejętność mówienia wystarcza do skutecznej komunikacji. Mowa ludzka jest pomocna w dotarciu do drugiego człowieka, choć jak wiemy, może to dotarcie równie mocno utrudnić. Czasem właśnie mniejsza liczba słów gwarantuje dobrą relację z drugim człowiekiem.
 
KONTAKT
Nawiązanie kontaktu i skupienie uwagi drugiej osoby (także nastolatka) to pierwszy, milowy krok komunikacyjny. Jeśli chcemy, aby był on wstępem do zbudowania relacji musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: Jaki rodzaj relacji chcemy zbudować z nastolatkiem? Innymi słowy – jak go traktujemy, jaki obraz na jego temat budujemy w naszych myślach? Co chcemy uzyskać poprzez wspólny kontakt? Jaka ma być nasza rola w relacji? Warto szukać odpowiedzi na te pytania, gdyż nastolatek to prawdziwy ninja komunikacji. Młody człowiek jest chodzącym radarem intencji, niezwykle szybko wyczuwa, o co nam chodzi i do czego sprowadza się dana relacja. Czyta praktycznie między słowami, nie daje się wpuścić w maliny i bardzo szybko wyczuwa brak autentyczności. Wydaje się, że wrażliwość dorastającego człowieka jest jak przesterowany radar – wyczuwa fałsz na odległość setek kilometrów. Podobną wrażliwość nastolatek wykazuje na „niezdecydowanie”: jeśli my sami nie wiemy, co chcemy osiągnąć, on będzie sprawdzał nasze granice aż… będziemy musieli sprecyzować, o co nam właściwie chodzi.
Dlatego nie tak powszechne jest zaskarbienie sobie uwagi i zaufania nastolatków. Wydaje się, że osobom z charyzmą i otwartym sercem łatwiej dotrzeć do młodych ludzi. Czy tylko im?              
 
Zaopatrzeni w specjalistów spece od reklamy pokazują, że ważne są też inne aspekty. Jeśli je uwzględnimy, mamy szansę nawiązać kontakt z nastolatkiem… i to nastolatkiem generacji Z.
Nastolatek to papierek lakmusowy komunikacji. Kontakt z nim odziera z fałszywych założeń, pokazuje także nasze prawdziwe oblicze – bardzo często jego opór, zachowania z gatunku aroganckich obnażają, ile jest w nas cierpliwości, tolerancji i chęci na zbudowanie relacji. Nastolatek nie jest już małym dzieckiem, nie jest jeszcze dorosłym – ale cały czas jest człowiekiem. Słynny cytat Janusza Korczaka „Nie ma dzieci – są ludzie” możemy w tym kontekście sparafrazować: „Nie ma nastolatków – są ludzie”. Jeśli chcemy nawiązać z nimi kontakt, poznajmy ich, bądźmy ich ciekawi, a zbudowanie relacji w duchu prawdziwego personalizmu stanie się możliwe.
 
NASTOLATEK CZY CYFROWY TUBYLEC
Nie chciałabym, abyśmy patrzyli na młodych ludzi wyłącznie jako na cyfrowych tubylców. Faktycznie, generacja Z, czyli osoby urodzone po roku 2000, to pokolenie dorastające z urządzeniami elektronicznymi w ręku. Takie osoby z łatwością posługują się np. smartfonami (przychodzi im to naturalnie), nie boją się nacisnąć niewłaściwego przycisku, ze swobodą surfują w sieci – tam zdobywają informacje, tam dzielą się przeżyciami, tam utrzymują kontakty towarzyskie, tam szukają pocieszenia i zrozumienia. Wydaje się, że są zupełni inni od nas. Nie znają „bycia na podwórku”, większość z nich nie wisiała na trzepaku, no i posługują się internetowym slangiem.
Wciąż sięgają po smartfony, potrafią siedzieć obok siebie i rozmawiać przez komunikator w telefonie zamiast bezpośrednio ze sobą. Nagrywają dziesiątki filmików, aby opublikować je na Tik Toku (portal społecznościowy) albo godzinami grają w gry. Sprawiają wrażenie obcych, niektórzy określają ich jako pokolenie nieinteresujące się niczym, bez wyobraźni, bez zasad, bez… (tu pada wiele epitetów).
Warto przyjrzeć się temu pokoleniu bliżej, odsunąć fasadę, zajrzeć do tego, co ci młodzi ludzie odnajdują w sieci. Nie bez powodu to właśnie tam szukają odpowiedzi na różne pytania. Współcześni nastolatkowie są bardzo samotni, niewysłuchani, opuszczeni, nie mają z kim dzielić swoich przeżyć. Nie ma przy nich bliskich, a jeśli są, to częściej do nich po prostu mówią, zamiast z nimi rozmawiać.
Czas adolescencji to okres, w którym podlegamy zmianom na wielu poziomach – fizycznym, umysłowym, emocjonalnym, duchowym. Wtedy buduje się nasz światopogląd, kształtuje sposób myślenia, zmienia się ciało. Praktycznie każdy nastolatek odczuwa wtedy głód akceptacji (głównie grupy), potrzebę samostanowienia, wyrażania siebie (choćby poprzez wygląd). Rozgląda się,
próbuje, zmienia (wygłaszane niekiedy kategorycznie) poglądy, zadaje pytania, szuka odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Buduje swoją pozycję w grupie, chce odnaleźć się w społeczeństwie, stara się zrozumieć problemy świata. W tym wszystkim usiłuje okiełznać swoje emocje, zapanować nad gwałtownymi zmianami, jakie niesie „remanent mózgu”*, oraz zrozumieć, co robią z nim hormony. Ten młody człowiek – podlegający kaskadzie zmian – musi wstawać regularnie rano, intensywnie się uczyć, sprostać wystąpieniom publicznym (tak, odpowiedź na forum klasy to dla niektórych prawdziwe wyzwanie), układać sobie relacje z innymi oraz próbować nadążać za tempem życia, jakim charakteryzuje się współczesny świat. Nadmiar bodźców, wysokie wymagania, tysiące podejmowanych decyzji dziennie (mówi się, że jednego dnia dokonujemy tylu decyzji, ile człowiek pierwotny podejmował podczas całego swojego życia) – to wszystko istotnie wpływa na nastolatki, także na ich percepcję.
Skutki takiego stanu rzeczy możemy zauważać już dziś. Współczesny nastolatek potrafi „siedzieć” na kilku urządzeniach jednocześnie. Najczęściej ogląda coś w telefonie, prowadząc kilka rozmów. To wysoce energochłonny dla układu nerwowego proces. Takie działanie skutkuje wybiórczą i krótkotrwałą uwagą, krótką pamięcią operacyjną. Tak zmieniona percepcja stwarza wyzwania komunikacyjne. Wyzwania te mogą nas frustrować czy możemy się im sprzeciwiać, ale warto pamiętać, że tak funkcjonuje mózg współczesnego nastolatka. Rozproszenie i trudność z uważnym słuchaniem nie wynikają z bycia niegrzecznym. Neurobiolodzy, specjaliści od integracji sensorycznej, psychologowie i pedagodzy zgodnie podkreślają, że przyczyn deficytów uwagi jest wiele, ale najczęściej szukać ich można w strukturach układu nerwowego. Układu nerwowego człowieka, który nie zna świata bez telefonów, reklam, wszechobecnych wiadomości, otoczonego bezgranicznym morzem bodźców. Nie możemy więc porównywać jego sposobu odbierania świata z naszym.
Uzyskać, skupić i utrzymać uwagę młodych ludzi jest łatwo i jednocześnie trudno. W świecie reklamy określa się to pokolenie jako dziewięciosekundowe, ponieważ młodzi ludzie są w stanie skupić swoja uwagę dziewięć sekund . Dziewięć sekund uwagi oraz trudności z utrzymaniem treści w pamięci krótkotrwałej to raczej trudna sytuacja wyjściowa. Percepcja młodych „oczekuje” ciągłych zmian, wizualnych wzmocnień, dźwięku i koloru. Jednocześnie nastolatkowie wciąż potrafią zasłuchać się w czyjąś opowieść, którą bez elektronicznych efektów specjalnych prowadzi jedna osoba. Od czego to zależy, że raz nastolatki wyłączają swoją obecność po chwili słuchania, a innym razem potrafią zapomnieć o całym świecie, w pełni zanurzając się w narrację?

ZAANGAŻOWANIE
Musimy pamiętać, że pomimo percepcyjnych uwarunkowań XXI wieku ci młodzi ludzie działają jednak całkiem podobnie do nas. Ciekawi ich coś, co jest poruszające, co wyzwala emocje, daje szansę na odkrycie czegoś samodzielnie, coś, z czym mogą się utożsamić. Lubią oni historie, które korelują z ich własnymi przeżyciami lub dzieją się w podobnych realiach.
Dlatego cokolwiek im opowiadamy, niech będzie to dalekie od chłodnego, naszpikowanego faktami przekazu. Jeśli mają oni dojść do jakichś wniosków, niech dostaną elementy logicznej układanki i sami dotrą do tego, co chcemy im przekazać. Niech naszą rolą będzie pomoc w formułowaniu wniosków: zachęcajmy i podpowiadajmy („blisko”, „idziesz w dobrym kierunku”, „dobrze kombinujesz, ale przyjrzyj się temu czynnikowi”, „niezupełnie”, „a to ciekawe, uzasadnij”), zadawajmy pytania pomocnicze oraz zachęcajmy do myślenia w sposób niewerbalny (życzliwe spojrzenie, cierpliwe czekanie, aż ktoś ubierze w słowa swoją myśl, entuzjazm na twarzy, gdy ktoś coś zgadł lub powiedział ciekawą rzecz). Zachęcajmy młodych do poszukiwań, nie podając im wszystkiego na tacy. Dzielmy się ciekawostkami, budujmy z każdej historii opowieść, choćby miała trwać tylko 2–3 minuty. Pozwalajmy na zadawanie nawet najbardziej dziwnych pytań i wynajdywanie rozmaitych odpowiedzi.
Pytania czy stawianie hipotez to elementy dialogu, które można wprowadzić w każdym miejscu. Uruchamiają one myślenie, włączają i dają przestrzeń do samodzielnego podążania za wątkiem. Możemy posłużyć się metodą „ręka do góry, kto zgadza się, że…, kto jest zdania, że…, a kto jest zdania, że…”. Ten prosty trik odwołuje się do kolejnej ważnej potrzeby nastolatków – dokonywania wyborów i posiadania własnego zdania. W praktyce ten mechanizm animuje wszystkich słuchających i najczęściej rękę podnoszą wszyscy uczestnicy mszy lub innego spotkania.
Pamiętajmy, że zaangażowanie słuchających odzwierciedla zaangażowanie mówiącego. Oczywiście nie chodzi nam o to, by każde spotkanie z młodzieżą było swoistym show. Jeśli jednak chcemy skupić uwagę młodzieży na dłużej, możemy posiłkować się metodami mówców motywacyjnych lub innych oratorów. Profesjonaliści z tej dziedziny z góry zakładają, że odbiorca nie będzie słuchał. I właśnie przy takim założeniu budują strukturę swojej wypowiedzi, ubarwiając ją wyrazistymi gestami, stosując pauzy i przedstawiając temat tak, by budził on emocje. Mówcy posługują się szerokim spektrum emocji – nie tylko zachwytem, ciekawością, radością, ale też zaskoczeniem, zadziwieniem, oburzeniem czy wzruszeniem. Praktycznie cała profesjonalna szkoła przemówień opiera się na wypowiedzi wywołującej emocje i budującej napięcie.
Często dobra historia to taka, która zaczyna się od odpowiednio postawionego pytania. Jeśli to pytanie nie jest oczywiste, może ma lekko absurdalną formę – przechwycimy uwagę naszych 5 z słuchaczy. Taki rodzaj relacji odpowiada mechanizmom pamięciowym naszego mózgu. Spośród tysiąca bodźców docierających do naszej głowy zapamiętywane są te, które uruchamiają układ limbiczny – część mózgu, która wybitnie nie lubi przekazu BEZ emocji. Jeśli więc chcemy oderwać młodzież od zerkania do telefonu, odnieśmy się do czegoś, co budzi emocje – może to być jakiś ciekawy przedmiot trzymany w ręce, opowieść odnosząca się do obrazu lub innego dzieła kultury. Ciekawym sposobem na przenoszenie słuchaczy w czasie jest budowanie zdań w trybie teraźniejszym. Wprowadzając ich w historie słowami „teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy w małej wiosce, a dookoła widać…”, posługujemy się wrażeniami sensorycznym odnoszącymi się do wszystkich zmysłów: słuchu, węchu, dotyku, smaku, wzroku. Czas teraźniejszy wspaniale nadaje się do opisywania przeszłości i przyszłości, musimy jedynie umiejętnie „przeskoczyć z nim” do wybranego okresu, w jakim chcemy się znaleźć. Im nasz język jest barwniejszy, tym lepiej opisujemy rzeczywistość, uruchamiając wyobraźnię – a dzięki temu więcej z naszej wypowiedzi zostanie w głowie odbiorcy. Pamiętajmy, że mózg „lubi” onomatopeje i rozmaite stwierdzenia w stylu „przejdźmy dalej”, „zobaczmy, co nastąpiło po tym”, „czy przeczuwacie, co po tym nastąpi”, „i tym samym zbliżamy się do…”. Im więcej w wypowiedzi dynamiki, zwrotów akcji, zatrzymań zdania, czasem wstawek odnoszących się do osobistych wrażeń mówiącego (np. „i wtedy… – co mnie absolutnie zaskoczyło” albo „… i on… – czego jeszcze wtedy do końca nie rozumiałem”) lub wrażeń odbiorców („i on… – a wy mogliście mieć podobnie” albo „ i on… – a kto z was miał podobnie?), tym bardziej słuchający identyfikują się z opowiadaną historią. Doskonale posługiwał się tymi narzędziami ks. Jan Kaczkowski i nauczyć się tego może każdy z nas.
W wielu parafiach obserwuje się, jak podczas kilkunastominutowych spotkań z młodzieżą księża budują prawdziwe „perełki komunikacyjne”. Odnoszą się oni do realiów życia młodych (poznając je wcześniej) i trafiają tym do potrzeb swoich słuchaczy. Gdy dołożą do tego jakiś akcent w postaci zmiany tembru głosu, pauzy w wypowiedzi, dynamiki poruszania się, zyskują uwagę nie tylko nastolatków, ale i najbardziej wymagających słuchaczy, czyli dzieci.
 
 
Zuzanna Taraszkiewicz – absolwentka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, na którym ukończyła kierunek bioetyka – ekologia człowieka. Trener, edukator, wykładowca, choreoterapeuta, a także doula i ratownik medyczny. Autorka programów edukacyjnych i publikacji dla uczniów, nauczycieli i rodziców. Współautorka poradników. Współtwórczyni projektu diagnostycznego INDYWIDUALNI.PL – baterii testów psychometrycznych do diagnozy potrzeb edukacyjnych (strategii uczenia się) i pakietu rozwojowego dla przedszkoli i szkół, a także projektu 3mamyzWami.
 
  • KONTAKT Z NAMI

    tel. 61 659 37 55 - Zamówienia - sklep internetowy

    tel. 61 659 37 79 - Pakiety startowe

    tel. 61 852 48 35 - Księgarnia Świętego Wojciecha
    Plac Wolności 1

    tel. 61 659 37 10 - Wydawnictwo

    e-mail sklep@swietywojciech.pl

    Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. akceptuję