Lato z owieczką Magdą. Wielkie wyprawy i domowe sekrety
| Ilość stron | 116 |
|---|---|
| Wymiary | 195 x 195 mm |
| Rok wydania | 2026 |
| ISBN | 978-83-8065-678-9 |
| Ilustrator | Magdalena Starzec |
| Wydawca | Wydawnictwo Świętego Wojciecha |
| Oprawa | twarda |
Obecna cena jest najniższą z ostatnich 30 dni
- Bezpieczne płatności
- 14 dni na zwrot
- Dostawa już od 9.99 PLN
Lato z owieczką Magdą to ciepła, pełna uroku opowieść o niezwykłych wakacjach owieczki, która z ciekawością odkrywa świat.
Razem z Magdą dzieci poznają rodzinne święta, uczą się troski o dom i ogród, wyruszają nad morze, a nawet odwiedzają Warszawę!
Każdy rozdział to osobna przygoda – od obchodów Dnia Ojca i robienia letnich przetworów, poprzez wakacyjne porządki i zabawy w deszczu, aż po ważne święta i podróże.
Książeczka pomaga dzieciom zrozumieć codzienne zwyczaje, wartości rodzinne i piękno polskiego lata.

To idealna lektura do wspólnego czytania – zarówno w domu, jak i na wakacjach.
Dzięki Magdzie najmłodsi nie tylko z uśmiechem spędzą czas, ale też dowiedzą się, jak wygląda lato pełne miłości, tradycji i kontaktu z przyrodą.

Dlaczego warto kupić książkę LATO Z OWIECZKĄ MAGDĄ. Wielkie wyprawy i domowe sekrety
- dzięki różnorodnej tematyce dzieci poznają święta, zwyczaje i codzienne czynności związane z latem
- opowieści podkreślają znaczenie bliskości, współpracy, szacunku i wspólnego spędzania czasu
- wprowadza w świat polskiej tradycji i kultury
- krótkie, pełne ciepła opowiadania to idealna rozrywka dla dzieci i rodziców – nie tylko w czasie wakacji
- ekstra dodatek z kreatywnymi zabawami dla dzieci to dodatkowa porcja zabawy


Wydawca / dane producenta:
Święty Wojciech Dom Medialny sp. z o. o.
Wydawnictwo
ul. Chartowo 5
61-245 Poznań
wydawnictwo@swietywojciech.pl
tel. 61 659 37 13
Kraj pochodzenia produktu / kraj produkcji: Polska
Spis treści
Dzień Ojca
Wakacyjne porządki
Letnie przetwory
Owieczka Magda jedzie nad morze
W ogrodzie
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Letni deszcz
Owieczka Magda w Warszawie
Fragment nr 1
Lato dopiero się zaczynało, a tu słońce grzało mocno jak w połowie lipca. Owieczka Magda podążała znajomą sobie ulicą wzdłuż parkanu pomalowanego na wesołą zieleń. „Pewnie mieszka tu ktoś sympatyczny” – pomyślała i przystanęła.
Za płotem dostrzegła małą ciemnowłosą dziewczynkę, siedzącą na ostatnim stopniu schodów, które prowadziły do piętrowego białego domu. Gdy Magda przyjrzała się jej bliżej, zobaczyła, że dziewczynka nie ma radosnej miny. Owieczka postanowiła dowiedzieć się, o co chodzi. Poczuła, że musi tej dziewczynce pomóc. Nieśmiało zbliżyła się do bramki i zauważyła, jakie piękne krzewy różowych, koralowych i pąsowych róż otaczają budynek. Ich słodki zapach owiał owcę, aż musiała pociągnąć nozdrzami. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że w domu tym mieszkają państwo Danuta i Mariusz Jasińscy z trójką dzieci – Jadwigą, Ewą i Stanisławem.
Naraz dziewczynka zauważyła Magdę.
– Ojej… Owieczka? – odezwała się do siebie, przyglądając się białemu zwierzęciu o kręconej sierści i uśmiechniętym pysku.
– Przepraszam… – bąknęła owca. – Nie chciałam cię przestraszyć. Mam na imię Magda.
– Naprawdę? To ty? – spytała z niedowierzaniem dziewczynka i otworzyła szeroko oczy. Przez moment myślała, że śni. Znała owieczkę Magdę z „Małego Przewodnika Katolickiego” i z kart z niedzielną ewangelią. – A ja jestem Jagódka, to znaczy Jadwiga, ale nikt tak do mnie nie mówi. Proszę, może wejdziesz, owieczko?
Fragment nr 2
Piętnastego sierpnia nagle bardzo się ociepliło. Po prawie tygodniu deszczu i chłodu poranek w końcu powitał rodzinę Jasińskich jaskrawo świecącym słońcem.
Żadne z trójki rodzeństwa nie miało ochoty wstawać z łóżka – ani by pomóc krzątającej się w kuchni przy śniadaniu mamie, ani by szykować się do kościoła na świąteczną mszę świętą.
– Jest tak gorąco... – jęknęła Ewa i tylko wyjęła nogi spod prześcieradła, gdy mama weszła do pokoju dzieci.
– No, nie przesadzajcie. – Tata uśmiechnął się pod nosem, stając za plecami mamy, ale i to nie zmieniło zachowania dzieci.
– A może pójdziemy do kościoła wieczorem? – spytała z nadzieją w głosie Jagoda, która otworzyła jak dotąd zaledwie jedno oko.
Rodzice łatwo się domyślili, że rodzeństwo musiało wczoraj zasnąć bardzo późno.
– O nie. Już raz tak było! Pamiętacie, jak przyjechała do nas ciocia Beata?
Z łóżek rozległy się tylko westchnienia. Pamiętali. Ciocia Beata przyjechała akurat, gdy wychodzili do kościoła, i zanim się przywitali, było za późno, by zdążyć na mszę świętą.
– No tak, ale przecież nie musimy od razu zakładać czarnego scenariusza – mruknął zaspanym głosem Staś.
– To prawda – zgodziła się mama. – A więc jeśli macie ochotę na wieczorną mszę lub po prostu późniejszą, proszę bardzo, ale my z tatą wybieramy się na dziesiątą. – Wiedziała, jak zachęcić dzieci do wyjścia na wspólną mszę: lubiły ten czas w tygodniu, gdy wszyscy odświętnie się ubierali, a i sama droga do kościoła stanowiła w rodzinie Jasińskich przyjemny rytuał. W kościele zajmowali miejsce w ławce i czuli, że są ze sobą nawzajem naprawdę blisko. Czuli, że są razem.